Outside
Piękny, słoneczny dzień, świat za oknem zielenieje, jednakże ta radość
wiosennego życie nie trafia do mnie. Jedno co widzą moje oczy to jedna
z moich ulubionych fotografii, znana pewnie nie jednej fotograficznej duszy.
Zdjęcie jest adekwatne do mojego obecnego stanu. Czuję się “pożarty” przez
coś z czym nie mam siły walczyć. Tą rzeczą jest zwątpienie. W to co robię,
dokąd zmierzam i co planuje. Nie wiem czym jest to wywołane ale ambicja
pełna “dumy” nie pozwala się z tym pogodzić, równocześnie moja psychika
nie potrafię z tym wygrać.Tkwiąc w martwym punkcie nie cofając się ani
nie posuwając do przodu szukam bezsilnie wyjścia z sytuacji…


“All the times that I’ve cried,
all this wasted, it’s all inside
And I feel all this pain stuffed it down
It’s back again
and I lie here in bed all alone…”

jezus maria. ja mam to samo od jakis 3 tygodni
to cos w powietrzu.
to zwatpienie. nic nic nic bym nie robila. zakopala sie w koldre i umarla.
heh… wszyscy to maja raz na jakis czas
spokojnie… mnie to motywuje do dalszej pracy
a jesli Ciebie nie motywuje tzn ze masz cos nie tak z ta ambicja i duma : )
Jeśli chodzi o twórczość to wiadomo za jakiś czas to minie i zacznie się stopniowe podwyższanie poprzeczki ale z życiem tak łatwo nie pójdzie.